Poniedziałek: największą
atrakcją dziś jest lot Ryanairem do Bergamo we Włoszech. Można
wiele w życiu latać ale Ryanair pozostanie Ryanairem. Tak więc
Darek po raz pierwszy w życiu postanowił poddać się tej
przygodzie i po wejściu na pokład samolotu stwierdził „czuje się
jak w roller-costerze”. W sumie to prawda, miejsca tak mało jak na
roller-costerze, pasy lepiej mieć mocno zapięte a żółte
siedzenia zwiększają to wrażenie.
I
znów dostaliśmy upgrade, dlatego, że jesteśmy fajni. Tym razem
upgrade polegał na Priority Boarding. Dzięki temu udało
nam się schować bagaże podręczne.....z tym może być ciężko na
pokład samolotu wchodzi 180 ludzi i tylko 90 bagaży podręcznych.
Dlaczego lot Ryanairem jest taką wielką przygodą? Nie chodzi już
o to że musisz za wszystko płacić, bagaż, napoje, jedzenie to
standard. Kolejna różnica między europejskimi najtańszymi liniami
lotniczymi a najtańszymi amerykańskimi liniami lotniczymi jest
taka, że zrobienie check-in na lotnisku kosztuje 50 EUR a jak
zapomnisz wydrukować sobie w domu Boarding Pass to jeszcze doliczą
Ci 10 EUR. Ale tak to bywa jak bilet kosztuje niewielkie pieniądze.
Nasz
upgrade polegał również na dostaniu całego ostatniego rzędu.
Pierwsza reakcja była, że głupio bo się siedzenia nie rozkładają.
Dopóki nie okazało się, że w żadnym rzędzie nie jest to
możliwe....Jeszcze tylko 1,5h i będziemy na ziemi. Dobrze, że
przynajmniej nasz hotel nie jest kapsułą i będziemy mogli
rozprostować nogi.
Jak
to się Daruś przekonał podróż Ryanairem nie jest taka straszna
jak to opisują i wcale mu nie urósł nos jak o tym mówił....czyli
nie kłamał jak Pinokio.
Pinokio
jest symbolem Włoch, jak już zdążyliśmy się przekonać
poznając Bergamo. Bergamo jest średnim miasteczkiem (120 tys.
mieszkańców) położonym tylko 15 minut drogi autobusem od
lotniska. Ze względu na bliskość lotniska ale także jego piękno
wybraliśmy je jako naszą bazę wypadową i spędzimy tu kolejne 3
noce. Nie tylko my uznaliśmy to miasto za warte odwiedzenia,
podobnie myśli większość ludzi gdyż jest to drugie najczęściej
odwiedzane miasto w Lombardii (po Mediolanie). W Bergamo
zatrzymaliśmy się w hotelu NH, bardzo fajnym hotelu znajdującym
się w centrum miasta. Tak więc, nie tracąc czasu w hotelu od razu
zaopatrzeni w 72h bilety autobusowe ruszyliśmy na Citta Alta czyli
Stare Miasto. Citta Alta jest położona na wzgórzu w północnej
części miasta Bergamo. Niedaleko za
murami Starego Miasta zaczynają się już Alpy...ale my tam
będziemy dopiero jutro.
Do Citta Alta można się
dostać prawie każdym znanym środkiem transportu. Można tam
wyjechać kolejką zębatą (na co się zdecydowaliśmy), autobusem,
samochodem albo po prostu na nogach (ten środek transportu
wybraliśmy w drodze powrotnej). Jest to stare miasto z masą małych
uliczek. Gdzieniegdzie można spotkać jeszcze stary zakład kowala,
bibliotekę czy oczywiście zabytkowe kościoły. Nie wiele ludzi
było w górnej części miasta co tym bardziej dodawało uroku i
miło chodziło się bo wybrukowanych kocimi łbami uliczkach.
Zdziwiła
nas tylko mała ilość restauracji czy różnego rodzaju pubów.
Może koszty wynajmu ich przerażają albo po prostu większość
budynków jest już zajęta przez Uniwersytet Bergamo. Udało nam
się jednak znaleźć Polski akcent.
W ogóle bardzo dużo
Polaków spotkaliśmy w Bergamo. Widać było, że to turyści.
Zastanawiamy się tylko czy to bliskość lotniska na którym ląduje
Ryanair czy po prostu chęć zwiedzania ich tu przywiodła. Myślę,
że obie rzeczy po trochu.
Zwiedzając miasto
zastał nas zmierzch co tylko dodało uroku tej już i tak cudownej
dzielnicy. Z murów okrążających miasto rozpościera się widok
na całe miasto Bergamo. Aż trudno uwierzyć, że jest ono tak
duże.
- Jak już wspomniałam w drodze powrotnej wybraliśmy ścieżkę w dół i tu nasze zaskoczenie.....kamieniste schody, które wiły się w dół sprawiały wrażenie jakbyś wchodził do tajemniczego ogrodu. Mam nadzieję, że zdjęcie choć w połowie oddaje piękno tego „deptaku”.
Dzień zakończyliśmy
na kolacji.....co innego mogliśmy wybrać jak nie
pizzę....szukaliśmy restauracji dość długo gdyż jak się
okazało większość miejsc jest zamknięta w poniedziałki albo
otwierają dopiero o 7 wieczorem. Pomimo, że było przed 7 udało
nam się znaleźć bardzo przytulne miejsce Pasti Frulli Geleria.
Wreszcie spróbowałam prawdziwej włoskiej pizzy...pierwsze
wrażenie bardzo pozytywne....następne na mojej liście jest
Spaghetti Carbonara, Panna Cota i oczywiście Tiramisu....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz