Nasze
wakacje pomału
dobiegają
końca.
Dziś
jest nasz ostatni dzień
w Moab i ostatni dzień
hików. Ponieważ
wcześniej
nie udało
nam się
zobaczyć
wszystkiego w parku, dziś
wróciliśmy
znów podziwiać
Arch'e i odkrywać
kolejne zakamarki tego przepięknego
terenu. Normalnie Arches można
zwiedzić
w jeden dzień
ale jak chce się
troszkę
pospacerować,
pozwiedzać
tereny niedostępne
dla samochodów to zdecydowanie dwa dni to minimum.
Dzień
rozpoczęliśmy
od dobrze nam już
znanego Delicate Arch. Łuk
ten widzieliśmy
przy świetle
księżyca
ale nadal chcieliśmy
zobaczyć
go również
przy pięknym
słoneczku.
Słońce
nam dopisało
i szybko pokonaliśmy
trasę
na górę
aby zobaczyć
to cudo z bliska przy świetle
dziennym.
Trasa
jak już
wiedzieliśmy
nie jest trudna. W dzień
zdecydowanie łatwiej
jest znajdować
szlak. Tak więc
po ok. 1,5h dotarliśmy
pod łuk.
Na górze szlak nie jest oznaczony ale można
łatwo
podejść
pod sam łuk.
Ludzi co prawda jest dość
dużo
i każdy
chce sobie zrobić
zdjecie pod nasłynniejszym
łukiem.
Na szczęście
my byliśmy
tam w Poniedziałek
i to jeszcze poza sezonem. Nie chcę
wiedzieć
co się
tam dzieje w sezonie.
Z
góry wypatrzyliśmy
“ogród”. Na dole pod łukiem
między
skałami
znajdują
się
różnego
rodzaju rosliny, krzaki i małe
drzewka. Wygląda
to jakby powstał
tam mały
ogród. Oczywiście
znaleźliśmy
boczną
drogę,
która tam prowadzi. Trzeba zejść
z Archa tak jakby się
wracało
i po paru minutach odbić
w lewo. Po 2-3 krokach widać
już
kopczyki z kamieni, które wskazują
drogę
do “tajemniczego ogrodu”.
Porobiliśmy
zdjęcia,
poskakaliśmy
po skałkach,
podziwialiśmy
widoki....ale czas było
wracać
do auta bo przed nami jeszcze kilka punktów do zaliczenia. Następny
przystanek to Salt Valley Overlook. Skoro cały park jest położony na złożach solnych i to właśnie one odpowiedzialne są za formacje skalne jakie tu występują to nie dziwne, że w parku można znaleźć "dolinę soli".
Tu
jednak nie spędziliśmy
wiele czasu bo przed nami czekał
chyba jeden z lepszych punktów widokowych, Fiery Furnace (ognisty piec) Viewpoint.
Jest to bardzo ciekawa formacja skalna przypominająca
troszkę
Bryce Canyon czy Needles. W przeciwieństwie do swojej nazwy miejsce to wcale nie należy do gorących. Formacja ta swoją nazwę wzięła od koloru jakie skały przybierają późnym popołudniem przy zachodzie słońca. W rzeczywistości rejon ten to labirynt chłodnych, zacienionych kanionów które otaczają mury z piaskowca.
Można
tam zrobić
hike i wejść
między
te małe
kanioniki. Taki też
mieliśmy
plan, przespacerować
się
troszkę
między
nimi. Niestety jak zajechaliśmy
na parking spotkała
nas niemiła
niespodzianka. Hike można
zrobić
tylko jak się
ma permit. Niestety my o tym nie doczytaliśmy
i musieliśmy
zrezygnować
ze spacerku. No nic, kolejny powód, żeby
tu wrócić.
Woleliśmy
nie ryzykować
złamaniem
tego zakazu. Po pierwsze grzywna może
być
nawet $500 (ups...koszty wakacji by poszły
w górę)
i do 6 miesięcy
więzienia
(ups....wakacje by się
wydłużyły).
Ale bardziej baliśmy
się,
że
nie jesteśmy
przygotowani i naprawdę
możemy
się
pogubić
w tym labiryncie małych
kanionów.
W
zamian wybraliśmy
trzy inne (mniejsze) spacerki do kolejnych łuków.
Pierwszy na liście
był
Sand Dune Arch. Do
tego łuku
prowadzi bardzo łatwy
i krótki szlak, natomiast dość
ciekawy. Polecają
go dla rodzin z dziećmi
ale my też
mieliśmy
frajdę
przechodząc
wąskimi
wąwozami
czy szukając
się
między
wielkimi skałami,
które stały
po środku.
Kolejny
łuk
to Skyline Arch. Kiedyś
łuk
ten był
mniejszy ale w 1940 roku odpadła
dość
duża
ilość
skał,
dwukrotnie zwiększając
jego prześwit.
Po przejściu
0.6 km można
dojść
do podnóża
łuku
i zobaczyć
stos kamieni które kiedyś
go wypełniały.
Niesamowite, że
tak dużo
kamieni spadło
z góry. Niektóre są
bardzo małe
a inne mega duże.
Na pewno nie chciałabym
być
pod łukiem
jak się
zaczyna “kruszyć”. Aktualnie Łuk ma rozpiętość 21.6 m (71 ft.) i wysokość 10.2 m (33.5 ft.).
Ostatnim
punktem naszej przygody z Arches był
hike przechodzący
przez Tapestry i Broken Arch. Można
zrobić
loop więc
fajnie bo nie trzeba wracać
tą
samą
trasą.
Najlepszą
częścią
tego szlaku jest fakt, że
wychodzi on prosto z kempingu Devil's Garden. Pomimo, że
kemping jest otwarty to nie spodziewaliśmy
się
spotkać
wielu ludzi ale mile się
zaskoczyliśmy
bo już
parę
pozytywnych wariatów rozkładało
swoje namioty.
Z
tych dwóch łuków
bardziej podobał
nam się
Broken Arch.
Dodatkowo
łukowi
temu uroku dodaje położenie.
Ze wzniesienia na którym on powstał
widać
piękną
panoramę
gór La Sal. Na
trasie byliśmy
sami więc
mieliśmy
radochę
i pstrykaliśmy
zdjęcia
jak oszalali. Ciekawe kiedy uda nam się
znaleźć
czas, żeby
zrobić
jakiś
fajny album na picasa.
Na
tym kończymy
naszą
przygodę
z kanionami i udajemy się
do miasteczka Salina, gdzie mamy ostatni nocleg przed powrotem do NY.
A
tu niespodzianka. Jednak nie mogę
skończyć
bloga na Arches NP. W drodze powrotnej wzieliśmy
autostradę
nr. 70. Wiedzieliśmy,
że
wiedzie ona przez góry i przez Manti-La Sal National Forest, ale nie
sądziliśmy,
że
po pierwsze góry będą
tak piękne
a po drugie, że
spotka nas szczęście
i zobaczymy najpiękniejszy
zachód słońca
jaki kiedykolwiek widzieliśmy.
Czuliśmy
się
jakby piekło
było
w niebie. Niesamowicie czerwone niebo, aż
paliło
się.
Będąc
na wysokości
2250 m (7886 ft) podziwialiśmy
jak z każdą
sekundą
zmieniają
się
kolory a niebo przybiera barwy o któych istnieniu nie mieliśmy
pojęcia.
I
znów muszę
coś
dopisać
do dzisiejszego dnia. Po zameldowaniu się
w hotelu, postanowilismy coś
przekąsic.
W całym
miasteczku Salina jest 8 restauracji. Wybralismy bezpieczną
opcję
jaką
wydawał
nam się
Burger King. I rzeczywiście
była
bezpieczna. Pod stację
benzynową
na której znajdował
się
Burger King podjechały
3 radjowozy policyjne. State Trooper, Higway Patrol i local police.
Ponoć
jakaś
kobieta była
zauważona,
że
coś
kradnie. Nie wiemy jak się
zakończyło
dochodzenie, bo właśnie
podali nam ciepłe
hamburgery i udaliśmy
się
do motelu. Widać,
że
w małych
miasteczkach w Utah policja się
nudzi. Mamy nadzieję,
że
już
dzisiaj nic nam się
nie przytrafi i spokojnie będziemy
mogli iść
spać.
Podsumowanie dnia: 11,5 km (7.14 miles) i 360 m (1174 ft.).
Podsumowanie hików YTD:
ilość hików - 4
długość – 47 km (29.44 mile)
różnica wzniesień – 1463 m (4774 ft)
Podsumowanie dnia: 11,5 km (7.14 miles) i 360 m (1174 ft.).
Podsumowanie hików YTD:
ilość hików - 4
długość – 47 km (29.44 mile)
różnica wzniesień – 1463 m (4774 ft)
Ilona

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz