Acadia
jest najstarszym
parkiem narodowym powstałym
na wschód od rzeki Missisipi. Nie ma wiele parków na wschodnim
wybrzeżu
a tym bardziej na północnym
wschodzie (tylko Acadia)....a myśmy
tam jeszcze nigdy nie byli....trzeba to szybko naprawić.
Zawsze
chcieliśmy
zobaczyć
Nową
Szkocję
i poszarpane skaliste wybrzeża
specyficzne dla wschodniej Kanady. Niestety aby zwiedzić
Nową
Szkocję
potrzebujemy troszkę
więcej
dni, ale park Acadia da nam przedsmak tego co możemy
zobaczyć
jadąc
dalej na północ.
Tak
więc
zaopatrzeni w aparaty i kamerę
wyruszyliśmy
w drogę.
Mamy nadzieję
spotkać
dużo
fok, wieloryby, oczywiście
homary, a także
dużo
ptaków i innych zwierzątek.
Homary to nie tylko będziemy
oglądać
ale też
jeść.
Jak sprawdzałam
wstępnie
menu restauracji, to tam homary dodają
do wszystkiego, nawet do Bloody Mary.
Jak
to bywa z pięknymi
miejscami, zazwyczaj są
one mało
dostępne.
W tym przypadku nie ma problemu z drogą
ale z jej długością.
Z naszego domku do parku jest 480 mil (ok. 800 km). Uppsss....długa
droga przed nami – normalnie można
to zrobić
w 7,5 h ale jest długi
weekend więc
zakładaliśmy,
że
niestety parę
godzin będziemy
musieli spędzić
w korkach. Dlatego Darek wyjechał
wcześniej
aby zdążyć
przed korkami a ja dogoniłam go w New Haven pociągiem.
Dobra opcja jeśli chce się
zaoszczędzić
ok 2h stania w nowojorskich korkach. No i udało
się...aż
tak bardzo nie nadawaliśmy
na korki i udało
nam się
dotrzeć
do hotelu jeszcze przed 23, po ok. 10h w trasie.
Oczywiście
nie obyło
się
bez przepysznej kolacji, zjedzonej na parkingu w Maine....szef kuchni
serwował najlepsze naleśniki
z jabłkami
z cynamonem, które były
pieczone dziś
rano. Pychota....tysiąc
razy lepsze niż
jakieś
McDonald's....
Acadia
słynie
ze skalistych wybrzeży,
niespotykanych zwierząt
i ptaków, ale przede wszystkim z góry Cadillac, która to jest
najwyższą
górą
na wybrzeżu
Północnego
Atlantyku. Od Meksyku aż
po biegun. Tutaj też
po raz pierwszy można
oglądać
wschód słońca
w Stanach Zjednoczonych. Tak więc
nie mogło
być
inaczej jak wyjść
na nią.
Tak więc
po pysznym śniadanku
ruszyliśmy
prosto na spacerek na górę
Cadillac.
Góra
Cadillac jest tak popularna, że
można na nią
wyjechać
samochodem. Podobno bardzo dawno temu była
tam kolejka linowa, która teraz została
zastąpiona
drogą
samochodową.
My oczywiście
nawet nie myśleliśmy
wyjeżdżać
samochodem i wybraliśmy
hike. Na szczyt prowadzi parę
szlaków, ale najładniejszy
i najbardziej widokowy jest North Rim Trail.
Potwierdzamy,
widoki były
przepiękne
i większość
czasu szło
się
ponad lasami ładnie
odkrytą
granią.
Szczyt nie jest wysoki (1530 ft. / 456 m) więc
i spacerek nie był
za długi
ale fajny bo było
dość
stromo pod górę,
przepiękne
widoki i na szczęście
jeszcze nie za gorąco.
Nie zazdrościmy
tym co wychodzą
na ten szlak w południe.
Im to musi ładnie
przygrzać
słoneczko.
Dochodząc
na szczyt przeraziła
nas ilość
ludzi. Dużo
samochodów, autobusów i pełno
turystów w japonkach. Na szczycie jest platforma widokowa ale warto
zejść
troszkę
ze szlaku i skałkami podejść bliżej
wybrzeża.
Można
stamtąd
podziwiać
piękny
widok na zatokę,
ocean, wybrzeże
i małe
wysepki porozrzucane po oceanie.
Podelektowaliśmy
się
widokiem, po testowaliśmy
nowy sprzęt
(każdy
ma swoje zabawki) i ruszyliśmy
na dół
bo czekały
na nas inne atrakcje w parku. Jak to bywa w Parkach Narodowych w
Stanach przez cały
park prowadzi droga, na której są
zatoczki i parkingi aby zobaczyć
różnego
rodzaju atrakcje. My polecamy jednak wejść
w park i przejść
się
na jakiś
spacerek. Każdy
park oferuje szlaki od bardzo łatwych
po bardzo trudne tak, że
każdy
znajdzie coś
dla siebie. Park Acadia jest wyjątkowy
pod tym względem, bo pomimo, że
ma stosunkowo mały
obszar, to ma wszystko...od piaszczystych plaż
po górki gdzie musisz się
wspinać
używając
klamer i łańcuchów.
Szlak z klamrami zrobimy jutro, natomiast dziś
przyszedł
czas na plażę....
Dojeżdżając
do Sandy Beach najpierw przeraziła
nas ilość
samochodów. Oczywiście
parking jest pełny, a auta parkują
wzdłuż
drogi. Podobno jest to bardzo polecane i piękne
miejsce. My zwolennikami plaży
nie jesteśmy, ale widać,
że
większość
ludzi jednak preferuje leżakowanie.
Plaża
ładna
choć
nie do końca
jest piaszczysta. Powstała
ona z muszelek i innych skorupek, które przyniosło
tu morze. Z daleka wygląda
jakby to naprawdę
był
piasek, natomiast z bliska przypomina to bardziej mały
żwirek.
Z plaży
można
się
przejść
do Thunder Hole i Otter Clif. My do obu miejsc podjechaliśmy
samochodem. W parku jest opcja schuttle bus. Można
zwiedzać
całą
wyspę
od miasteczka Bar Harbour po park Acadia autobusem. Niestety jeździ
on tylko w jednym kierunku. I czasem może
to wydłużyć
podróż.
My wybraliśmy
wolność
własnego
auta.
Thunder
Hole to miejsce gdzie w czasie dużego przypływu, woda uderza w skały z taką prędkością, że ciśnienie wody wybija ją na 120 ft (35 m) do góry, towarzyszy temu huk, który przypomina wyładowanie pioruna. Jak myśmy byli to woda miała niski poziom i wtedy to tylko dziura w skale.
Otter Clif wraz z Otter point zdecydowanie polecamy. Z
Otter Clif warto przejść
się
do Otter Point. Ścieżka
prowadzi samym wybrzeżem
tak wiec z jednej strony ma się
ocean i skaliste wybrzeże, a z drugiej lasek oddzielający
od gwaru ludzi i samochodów.
Otter
Point to bardziej plaża,
tym razem skalista. Pomimo, że
dość
dostępna
to nie było
na niej tłumów
a też
jest wystarczająco
dużo
miejsca, aby każdy
znalazł
sobie miejsce na chwilkę
odpoczynku, pooglądaniu
oceanu no i przede wszystkim porobieniu zdjęć mewom.
Po
Otter point zaczęliśmy
zawracać
do Bar Harbour gdzie mieliśmy
hotel i skąd
wypływaliśmy
w rejs oglądać
foki i zachód słońca.
Wschodnia część
wyspy jest bardziej w lądzie, ale też
ma kilka ładnych
punktów które warto odwiedzić.
Są
to głównie
jeziora. Najpopularniejsze jest Jordan Pond, tam niestety nie udało
nam się
zdobyć miejsca na parkingu więc
pojechaliśmy
nad mniejsze jeziorko, Buble Pond. Piękne
jeziorko i prawie nie ma tam ludzi.
Tym
oto akcentem zakończyliśmy
zwiedzanie parku Acadia na dziś.
Wieczorem popłynęliśmy
rejsem oglądać
foki i inne zwierzątka.
Jako pierwsze stworzenie zobaczyłam
meduzę
(jellyfish). Byłam
w szoku, że
one są
aż
tak duże.
Meduz
było
dużo
w wodzie ale jeszcze więcej
było
boi. Z początku
myśleliśmy,
że
są
to boje wskazujące
gdzie są
skały
itp. Ale nasz statek wcale nie zwracał
na nie uwagi.
Jak
się
okazało
my się
w ogóle nie znamy na życiu
morskim. Do tych boi są
przyczepione kratki na homary. Było
ich multum....ale tak naprawdę
strasznie dużo.
Pierwsze
pół
godziny rejsu oglądaliśmy
park Acadia z wody (ciekawa perspektywa) i słuchaliśmy
ciekawostek z życia
wyspy. Większość
wyspy zajęta
jest przez park, ale obszary nie zajęte
to przepiękne
rezydencje położone
oczywiście
na wybrzeżu.
Większość
tych domów należy
do sławnych
ludzi i ich rodzin, rodzina Rockefeller czy JP Morgan to tylko
przykłady.
Rodzina Rockefeller miła
tam tyle ziemi, że
nawet byli w stanie podarować
parkowi ponad 50 mil (80 km) wybrzeża.
Kapitan
troszkę
przyspieszył
i podpłynęliśmy
pod wyspę
na której leniuchują
foki.
Mieliśmy
szczęście
i troszkę
ich tam leżało
brzuchami do góry. Foki stwarzają
wrażenie
bardzo leniwych i ociężałych
zwierząt.
Prawda jest jednak inna. Potrafią
one wytrzymać
pod wodą
bez oddychania do 30 minut, zanurkować
na głębokość
1500 ft (450 m), a także
przepłynąć odcinek jeden mili w 4 minuty.
Park
Acadia słynie
też
z bardzo unikatowych ptaków. Na tym się
nie znamy ale rzeczywiście
było
ich trochę na wyspie. I w okolicy latarni, która jest podobno
najbrzydszą
latarnia w Maine....no nie jest za urokliwa ale, że
najbrzydsza to powiedział
nam przewodnik.
Rejs
zakończyliśmy
zachodem słońca....jak
zwykle przepięknym...jednak
wraz z zachodem słońca
wcale nie kończył
się
nasz dzień.
Po
intensywnym dniu zwiedzania przyszedł
czas na odpoczynek. A odpoczynek trzeba zacząć
od kolacji....a na kolację
nie może
być
nic innego jak homar. Wybór padł
na Finback Ale House. Nazwa wskazuje na bar, ale tak naprawdę
jest to restauracja z bardzo fajnym barem. Dobre jedzonko mają.
Na
przystawkę
były
lokalne ostrygi, a na główne
danie oczywiście
homar. Tym razem zamówiliśmy
tylko szczypce i ogon. Jutro mamy zamiar pojechać
na sam koniec wyspy i zamówić,
żywego,
całego
homara którego gotują
na poczekaniu.
Po
obfitej kolacji, przyszła
pora na troszkę
sportu, szybka gra w tenisa i do spania bo jutro trzeba wcześnie
wstać.
Jutro chcemy zrobić
hike po dość
osłonecznionych
skałkach, więc
lepiej jest go zrobić
przed śniadaniem.
Ilona





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz