Wczoraj widzieliśmy zamek Alhambra z
przeciwległego wzgórza przy zachodzie słońca a potem w nocy.
Dzisiaj jest czas na zwiedzenie go w ciągu dnia i od środka.
Nie udało nam się kupić biletów
wcześniej na internecie, bo już ich nie mieli, ale miejmy nadzieję,
że mają jakąś liczbę biletów dla turystów którzy po prostu
przyjdą pod zamek.
Korzystając z okazji, że dziś nie
mieliśmy dużo do zwiedzania, troszkę dłużej pospaliśmy. Po
śniadanku poszliśmy prosto na zamek Alhambra. Granada jest położona
na wysokości powyżej 700 metrów n.p.m. więc poranki są nawet
chłodne, było tylko 19C. Po 30 minutowym spacerku doszliśmy do pierwszej bramy zamku prowadzącej do ogrodów. Po kolejnych 10 minutach wspinania się do góry
doszliśmy do jednej z głównych bram zamku (brama sprawiedliwości).
Ładnie się zapowiadało, potężne, grube mury, ciekawa
architektura, wiele ciekawych zabudowań, dużo wszystkiego do
zwiedzania, całe miasto tam się znajdowało....
Niestety biletów już nie było.
Wszystkie zostały wykupione na internecie o wiele wcześniej.
Szkoda, bo naprawdę piękny zamek. Oczywiście bez biletów też
można było część zamku zwiedzić, ale niestety ciekawsze miejsca
były dla nas zamknięte. Pewnie muszą limitować ilość turystów,
bo inaczej by się nie dało zwiedzać jak by morze ludzi tu
przyszło. I tak ponoć jest limit 6,000 biletów dziennie.
Pochodziliśmy po części po której
mogliśmy, coraz bardziej narzekając, że jednak nie udało
nam się zdobyć biletów. Im więcej widzieliśmy tym bardziej
chcieliśmy iść dalej, a tu niestety była bramka i pan który
mówił: boletos por favor...!!! Oczywiście mamy zamiar tutaj wrócić
i zwiedzić cały zamek.
Dodatkowo na terenie zamku znajdują się dwa
hotele w których mamy zamiar spać. Troszkę zawiedzeni wróciliśmy na dół
do miasta i postanowiliśmy to sobie jakoś wynagrodzić. A jak? Jak
prawdziwi Hiszpanie, lodami....Hiszpanie uwielbiają jeść lody.
Często można spotkać stoiska z dziesiątkami rodzajów. Opłacało
się, były pyszne...!!!
Mieliśmy jeszcze trochę wolnego czasu,
więc chcieliśmy to jakoś wykorzystać. Czemu więc nie popróbować lokalnej
kuchni, a zwłaszcza ich szyneczki.
Często staramy się jeść lokalną
szynkę iberyjską. Zwana lokalnie Jamon Iberico. Ponoć najlepsza
szyneczka na świecie. Nawet pobija włoskie prosciutto de Parma.
Prosciutto jest bardziej okrawane z
tłuszczu, więc nie mają takiego głębokiego, bogatego, złożonego
smaku jak szyneczki iberyjskie.
Tak nam smakują, że musieliśmy się
o niej coś więcej dowiedzieć.
Więc, produkowane są one w południowej
Hiszpanii ze specjalnie hodowlanych czarnych świń.
Zaraz po okresie kiedy prosie przestaje
być karmione przez matkę, jego dieta składa się z jęczmienia i
kukurydzy. Trwa to przez wiele tygodni. Następnie świnka jest "zapraszana"
na pastwiska gdzie je naturalnie rosnącą trawę, a także chodzi
sobie po specjalnie sadzonych lasach dębowych na których się
zajada żołędziami, korzeniami, ziołami....Tuż przed ubojem, dieta świnki się
zmienia i może już "tylko" zjadać oliwki i żołędzie. Po uboju, tylne nogi są solone i
wieszane na dwa tygodnie, żeby schły. Następnie są myte i znowu
wieszane na kolejne 3-4 tygodni.
Potem następuje proces twardnienia,
który trwa minimum rok, a może być nawet parę lat dla najlepszych
szynek. Szynka twardnieje wisząc do góry nogami w różnego
rodzaju pomieszczeniach w zależności od temperatury,
wilgotności.... Czasami wisi sobie na zewnątrz, żeby zaczerpnęła
świeżego powietrza, ale w większości przypadków wiszą pod sufitem.
Jest wiele rodzajów Jamon Iberico.
Najlepsza nazywa się Jamon Iberico de Bellota. Cena dochodzi do €200
za kilogram i jest ciężko dostępna poza granicami Hiszpanii. Ponoć
jakieś rodzaje już tych szynek można kupić w Stanach. Musimy
poszukać....Z ciekawostek jeszcze mogę dodać, że
najlepsze są świnie z papierami (rodowodem). Jak udowodnisz że
ojciec i matka zabitej świnki pochodzą z najlepszej hodowli to
możesz sobie do nazwy swojej szynki dodać słowo PURO (pure) co
oczywiście podnosi cenę produktu. Ponoć produkcja tych szynek jest
bardzo kontrolowana przez rząd hiszpański, coś jak z winami w
Europie. Oczywiście najlepsza jest świeża,
prosto krojona z całego kawałka. Im dłużej leży tym smak staje
się płytszy, mniej intensywny. Taką też staramy się tutaj
zamawiać. Większość supermarketów ma stanowisko z takimi
szyneczkami.
Ogólnie Hiszpania zaskoczyła nas
pozytywnie cenami. Poza paliwem do samochodu która kosztuje €1.25
za litr diesel (2 razy droższe niż w Stanach) to wszystko jest o
wiele tańsze. Kolacja w restauracji na dwie osoby z
butelką dobrego wina kosztuje €30-40. Gdzie EUR już jest prawie
jak USD. Trzeba doliczyć jakieś 10% więcej. W Unii Europejskiej w przeciwieństwie do Stanów TAX jest już wliczony w cenę a napiwek jest rzadko spotykany, a jak jest to jakaś
reszta drobnych.
Piwo w barach kosztuje €2-3 i często
masz już wliczoną jakąś przekąskę (tapa). Dobre wino w sklepie
kupisz za €7-12, a w restauracji €10-20 i to już mówimy o
dobrych winkach. Hotele też są tanie. Płacimy średnio €60-70 za
hotel za noc w trzy-gwiazdkowych w centrum. Jak nie jest w samym
centrum, to na nogach można w ciągu 15 minut spokojnie dojść.
Odwiedzając po drodze lokalne bary, oczywiście w celu próbowania
ich tapas. Nie znam cen wszystkich krajów europejskich, porównuje
do Włoch, Szwajcarii czy Irlandii gdzie jest znacznie drożej niż w
Hiszpanii.
Jutro rano opuszczamy cywilizowaną
część Hiszpanii i jedziemy w góry Sierra Nevada gdzie mamy w ciągu
dwóch dni wyjść na jej najwyższy szczyt, Mulhacén 3482 metrów.
Pożegnalną kolację mieliśmy w
fajnej, lokalnej restauracji: Taberna Granados. Na start dostaliśmy
oczywiście tapas, a potem poleciał kurczak i królik. Smaczne było. Kanapeczki podane jako tapas były pyszne natomiast to coś małego z oczkami i wąsami dziwnie wyglądało. Ale widzieliśmy jak lokalny brał do ręki garść tego i połykał.....hmmm....my spróbowaliśmy ale żadna rewelacja.
Oczywiście nie obyło się bez dobrego
hiszpańskiego winka z Rioja. Montelciego Reserva 2010 DOCa. Dobre,
smak suszonych owoców, leżało sobie ponad dwa lata w beczkach,
idealnie wybalansowane z wyraźnymi mineralnymi smakami. Idealne do
naszych mięs.
Darek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz